SPACERY Z PSEM W ZIMĘ


W zimę moja silna wola i zdrowy rozsądek przechodzą potworne katusze. Z jednej strony wiem, że muszę wyjść z psami na spacer.. Z drugiej zaś widzę na termometrze -15 stopni i własnym oczom nie wierzę, że jeszcze nie zamarzliśmy...

Przy ujemnej temperaturze najtrudniejsze w spacerowaniu z psem jest samo wyjście na dwór. Bo zawsze jest coś, co pasowałoby w domu zrobić. Nawet zmycie podłogi, powieszenie firanek, czy przeczytanie francuskiej literatury brzmi kusząco.

No bo hej! Co może być gorszego od łażenia po mokrym śliskim śniegu, lodzie na którym grawitacja działa dwa razy mocniej, czy brodzenie w brudnej, kiedyś białej brei po pas?

Myślę, że dwa włochate ryje, które żądają wyjścia terazjużzaraz i kurza sylwetka naśmiewająca się z mojego nędznego zapału. Te trzy istoty są zdecydowanie gorsze od zamarzniętego nosa, skostniałych dłoni, czy potłuczonego tyłka. Albowiem powiadam Wam: od zimy można uciec - od moich zwierząt nie.
zima, pies, labrador, psy rasowe, biegnący pies, pies w śniegu, rasy psów, fotografia psów,

Jak się przygotowuję na spacer z psami w zimę:

  •  Ubieram się ciepło. Zakładam ocieplane, zimowe, nie śliskie buty, nieprzemakalne, grube spodnie, odporną na wodę kurtkę, szalik, czapkę, rękawiczki i kaptur. Zawsze lubię mieć ze sobą drugą parę rękawiczek na zmianę, ponieważ te pierwsze na pewno szybko przemoczę.
  • Zabezpieczam skórę twarzy i rąk. Smaruję się kremem z witaminami - takim robionym w aptece. Mam uczulenie na wszelkie inne smarowidła a z tego jestem wyjątkowo zadowolona.

  •  Nero ubranek nie lubi, więc go nie odziewam. Niko natomiast, gdy jest ostrzyżony a mróz sięga -15, przeprasza się ze swoją garderobą i chętnie z niej korzysta.
  •  Raczej nie spacerujemy po miejskich chodnikach, gdzie leży sól, ale gdy jest taka konieczność to smaruję moim psom łapy wazeliną.

zima, pies, labrador, psy rasowe, biegnący pies, pies w śniegu, rasy psów, fotografia psów,

Zakładam na siebie kolejne warstwy, kolejną i jeszcze jedną. Biorę nerkę z całym asortymentem, smycze, odziewam psy i wychodzimy. Robię kilka kroków, wdycham mroźne powietrze przez zamarznięty nos... i nagle świat staje się piękniejszy.

Idziemy przez ośnieżony las (oczywiście bez kury, bo ona w takie ekstremalne temperatury kapituluje w moim łóżku - zdradziecka jędza) psy biegają, nawet czasami bezinteresownie się posłuchają. Nerwowo wypatruję dzików, czy innych leśnych stworzeń, ale całe szczęście otacza nas tylko cisza.

Śnieg bardzo przyjemnie chrupie pod butami, kilka płatków białego puchu opada z oszronionych koron drzew. Wyciągam aparat, robię psom serię spontanicznych zdjęć. Jest pięknie i magicznie.

zima, pies, labrador, psy rasowe, biegnący pies, pies w śniegu, rasy psów, fotografia psów,

Podczas spaceru z psem w zimę

  • Staram się, aby nasze przechadzki były dynamiczne i aktywne - tak, abyśmy nie zdążyli zamarznąć. Funduję moim psom zabawy w śniegu, często biegamy po zaspach, psy aportują piłeczki, pokonujemy przeszkody, wykonujemy proste ćwiczenia, bawimy się w tropienie smakołyków, zabawek, ludzi...
  • Unikam tras, które są posypane solą. Jeśli jesteśmy zmuszeni taką drogą przejść to smaruję moim psom łapy wazeliną, po spacerze płuczę wodą, wycieram do sucha i znów smaruję. Alternatywą do tych zmagań są także buty dla psów.
  •  Staram się unikać spotkań z dzikimi zwierzętami. Pilnuję, aby psy zanadto się nie oddalały, lub zabieram ze sobą kilkunastometrowe linki treningowe.
  •  Obserwuję moje zwierzęta. Sprawdzam, czy nie jest im zimno, czy nic im nie dolega. Jeśli wyraźnie widzę że są zniesmaczone niską temperaturą - wracam do domu.


zima, pies, labrador, psy rasowe, biegnący pies, pies w śniegu, rasy psów, fotografia psów,

Policzki i palce u rąk mi odmarzają. Skóra zaczyna szczypać, psy też się dyskretnie trzęsą. Mimo narastającego dyskomfortu idziemy dalej. Mijamy połamane drzewa, ośnieżone akacje, zamarznięte jeziorka. Nero ślizga się po skamieniałych kałużach, Niko niczym wydra nurkuje w śniegu.

Psy jakby zapomniały o tym, że jest potwornie zimno i ja chyba też. Pokonujemy kolejny kilometr, napawamy się pięknymi widokami i zimowymi, swojskimi zapachami.

W końcu nieubłaganie docieramy do domu, ale wcale nie chcemy z powrotem znaleźć się w mieszkaniu. Siadamy na oblodzonych, tarasowych płytkach. Psy wylizują łapy i proszą o kolejną porcję czułości a ja z zachwytem oglądam dzikie gonitwy maleńkich sikorek.

Zima chyba wcale nie jest taka zła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz