7 URODZINY NIKA


7 lat. Dokładnie tyle, ni mniej, ni więcej. Siódme urodziny małego, białego wypadły wczoraj - 19 października. Wspominamy, śmiejemy się płaczemy i liczymy na więcej - dużo więcej.


Decyzja o przygarnięciu Pudlocosia nie była spontaniczna. Po prostu znajomym oszczeniła się suczka - Pekinka, ojcem został rodowodowy, biały Pudel.
Wiedziałam, że będę mieć psa, ale wtedy moja wiedza kynologiczna ograniczała się tylko do "o, tu pies ma nos, a tu ogon."

Bez wątpienia, to właśnie z Nim i dzięki Niemu mam szansę poznawać psi świat każdego dnia.
Jest inteligenty, diabelsko uczuciowy i wrażliwy. Nie znosi zmian, bardzo lubi pracować i się uczyć nowych rzeczy.

Nik nie jest psem, którego chciałby mieć każdy. Ba! Jestem pewna, że nikt świadomie nie podjął by się opieki nad nim. Jest trudny, bardzo kruchy psychicznie i łatwo jest go wbić w stan emocjonalnej rozsypki.

Może nie jest idealny, ale dla mnie jest perfekcyjny w swojej Nikusiowatości. To dzięki niemu jestem tu gdzie teraz, to z nim odnosiłam swoje pierwsze sukcesy i porażki. To w jego futro wypłakiwałam swoje łzy i śmiałam się do rozpuku.

Jest nieoderwalną częścią mojego świata.

Kocham Go całym sercem, pragnę, aby był ze mną jak najdłużej.

Moja mała, wredna, szczerbata, kudłata Gnido - Sto lat, najbrzydszy psie w powiecie :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz