ŻYCIE Z PSEM NADPOBUDLIWYM - NIKO OD POCZĘCIA DO ZACZADZENIA UMYSŁU.

wychowanie psa, szkolenie, porady, pies, psy rasowe, pies nadpobudliwy, nadpobudliwość u psa, problem z psem,

Pierwszy z serii wpis pt. "lajf łif kretyn"
Bez owijania w bawełnę. Historia długa i zawiła jak makaron od spaghetti. . Jak żyć i nie zwariować z psem nadpobudliwym i uczuciowym jednocześnie?

NADPOBUDLIWOŚĆ U PSA - NASZA HISTORIA

A więc, od początku. Niko pojawił się w moim domu na początku 2010 roku. Miał już wtedy kilka miesięcy i był jedną, wielką upierdliwą kupą futra. Jeśli chciałabym opisać go w kilku słowach - byłyby to: kretyn, wredny kretyn, uparty kretyn, bardzo bardzo uparty kretyn i bardzo, bardzo, bardzo uczuciowy kretyn. 
Mimo, że moja kynologiczna wiedza w tamtym czasie była równa zeru - nasze wspólne życie było względnie spokojne i poukładane. Co prawda, Nik nie był psim mistrzem posłuszeństwa, ale słuchał się i nie przedstawiał jakichś większych problemów. Nie niszczył, nie gryzł, nie szczekał, szybko opanował załatwianie się na dworze. No praktycznie psi ideał - do czasu!

Z czasem mój malutki, puchaty szczeniaczek zaczął dorastać. Zmieniał się jego wygląd, psychika, pojawiły się pierwsze zgrzyty między nami. Nik już za czasów małego berbecia przejawiał ogromne przywiązanie do domowników. Kochał nas całym swoim psim serduchem i nie znosił samotności. Podobno, gdy wychodziłam z domu, całą nieobecność przesypiał na moich kapciach.

Był do nas bardzo przywiązany, łaził za mną i za innymi domownikami krok w krok. Wtedy wydawało mi się to słodkie i nie przeszkadzało tak bardzo - teraz, gdy wspominam dawne jego zachowanie, mam na myśli tylko jedno - lęk separacyjny level hard. 


wychowanie psa, szkolenie, porady, pies, psy rasowe, pies nadpobudliwy, nadpobudliwość u psa, problem z psem,

A więc tak. Niko rósł, rósł i rósł. Razem z nim rosła moja chęć zgłębiania wiedzy o psach, a cichy głosik w mej główce podpowiadał "a może by tak go czegoś nauczyć?" 
Dodam tylko, że tamten okres wspominam jako silne poznawanie świata kynologicznego, czytanie wszelkich książek, zbieranie "Mojego Psa" i "Przyjaciela Psa," oglądanie psiego Boga - Sizara Milana, oczywiście odcinek po odcinku. 

Nie trudno się pewnie domyślić, że to właśnie na Niku testowałam moje wszystkie (nie) umiejętności. (O zgrozo! Nikuś, bardzo Cię przepraszam, mamiś była wtedy głupsza niż jest teraz. ;-;)
Idąc tropem nauki. Po przeczytaniu wielu książek, blogów, stron internetowych o szkoleniu psów, mój mózg był tak nabuzowany i przeciążony, że dosłownie - głowa mała, aby to wszystko pomieścić.

Coś z tej wiedzy próbowałam wycisnąć, ale średnio mi to wychodziło. Im więcej czytałam, tym więcej problemów w zachowaniem Nika zauważałam.
Dotarło do mnie, że uciekanie na spacerach, szczekanie na inne psy i ludzi nie jest ok. Chciałam coś w naszym życiu zmienić.

Z mądrych książek dowiedziałam się, że dobrze jest, aby pies znał chociaż podstawowe komendy, czyli "siad" i "waruj." Ok, myślę sobie. Tak to tutaj jest ładnie pokazane, wołam mojego skręconego pieska i robimy to! 
Moje zdziwienie skoczyło pod niebiosa, gdy zawoławszy kudłacza do siebie, owy kudłacz z godnością mnie minął, podbiegł do płota, zaczął szczekać (nie wiadomo na co) biegał przez jakieś piętnaście minut wzdłuż bramy z wywieszonym jęzorem, a następnie padł na ziemię i w ramach relaksu - wytytłał się w kurzej kupie. 
Ups, chyba coś poszło nie tak. 


wychowanie psa, szkolenie, porady, pies, psy rasowe, pies nadpobudliwy, nadpobudliwość u psa, problem z psem,

Nasze szkolenie (czyt. nauka siad i waruj) wyglądały mniej więcej tak:
-Z radością i uśmiechem mówiłam w duchu "dzisiaj będzie lepiej"
-Brałam smaczki i wołałam psa
-Pies mnie totalnie ignorował, ewentualnie pisiąt razy po mnie skakał "omomomom mami, ty mnie wołasz, to takie eksajting omomom!!!" 
-Potem biegał jak szalony po ogrodzie, w kółko, wzdłuż bramy, co i rusz szczekając na przechodzące psy i ludzi - lub po prostu w niebo.
-Gdy go zawołałam, biegł do mnie z szybkością pocisku, odbijał się w locie o moje nogi (fachowo byśmy to teraz nazwali vault) obiegał mnie dookoła, kilka razy zaszczekał, biegł do bramy, szczekał, sikał, szczekał, sikał, szczekał, biegał.
-Sekwencja zachowania "biegał, sikał, szczekał, skakał" powtarzała się tak często, aż ostatkami sił nie udało mi się go zaciągnąć do domu. Czasami nawet do dwóch godzin bez przerwy.
-Tym razem ze smętną miną i szarpiącym się na smyczy psem u boku wracałam do domu.
-Koniec treningu.

Smutne? Ale tak bardzo prawdziwe.

Całym Nikowym życiem rządziły EMOCJE. Emocje, emocje, emocje, dużo emocji.

Siedział w domu - emocje
jadł - (omomom jedzenie?) - emocje
Wychodził do ogrodu - tyle emocji
Witał gości - emocje, emocje
wychodził na spacer - emocje sięgają zenitu, apogeum, inne pieski, ludzie, zapachy, pies - torpeda. 

Niko absolutnie nie potrafił sobie radzić z tym co czuje. Praktycznie każda sytuacja go przerastała - ziajał, biegał, szczekał, ujadał, nie panował nad sobą, ot co!
Poruszał się z prędkością światła, uciekał, ciągnął, uciekał, biegał, skakał, szczekał, tarzał się w odchodach, biegał, skakał i szczekał i biegał...
Prezentował po prostu typowy wachlarz psich zachowań "mami, ale ja nie radzę sobie z tym co czuję!!!"

Do braku kontroli nad własnymi emocjami dołączyła wkrótce ogromna nadpobudliwość, tragiczne znoszenie wszelkich zmian, brak zrozumienia i zaufania ja - pies, ekscytacja praktycznie na każdym podłożu, wycofanie, bardzo niska pewność siebie, lękliwość, agresja...

Jak żyć z psem nadpobudliwym?
(Żyć to żyć, ale jak godnie i szczęśliwie, a przede wszystkim SPOKOJNIE żyć?)


wychowanie psa, szkolenie, porady, pies, psy rasowe, pies nadpobudliwy, nadpobudliwość u psa, problem z psem,

Tego dowiecie się w kolejnych częściach wpisu. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz