WYCHOWANIE VS NAUKA SZTUCZEK


sztuczki, triki, wychowanie, grzeczny pies, poradnik, diy,

Tematem dzisiejszego postu będą dwa proste pojęcia. Słowa, które są często mylone, zamieniane i źle interpretowane.
Wychowanie a sztuczki. 
Czy pies może być dobrze wychowany, jednocześnie nie potrafiąc ani jednego triku? 
Nauka sztuczek to widzimisie właściciela, czy inwestycja w lepszy rozwój psa?
Zapraszam do czytania!


Różnice między wychowaniem psa a nauką sztuczek


Z definicji, wychowanie to "*świadome oddziaływanie przez wychowawcę na wychowanka, mające na celu wytworzenie pewnej zmiany w jego osobowości. Najważniejszy cel wychowania, któremu powinny zostać podporządkowane inne cele, treści i normy wychowawcze, jest ogół norm i celów wpływających na działalność wychowawczą oraz najlepiej przyjęty wzorzec osobowy"

Po ludzku mówiąc. Wychowanie, to nic innego jak próba ukierunkowania psa w stronę którą uważamy za słuszną i niezbędną do prawidłowej egzystencji w psio - ludzkim społeczeństwie. 
My, czyli wychowawcy, oddziałujemy na psa różnymi bodźcami, tak aby uzyskać od niego pożądane zachowania, które w końcu staną się nawykami. 

Od momentu pojawienia się czworonoga w domu, staramy się wpoić mu dobre maniery, zasady, którymi powinien się kierować i granice których nie może przekraczać.
Skutek naszych prób wychowawczych zależy od nas samych, metod jakich używamy i naszego wychowanka. Dużą rolę w wychowaniu psa odgrywa także systematyczność, stanowczość nieustępliwość. Jeśli postanowiliśmy że nie pozwalamy skakać psu przy powitaniu, to stosujemy się do tej zasady zawsze i wszędzie. Jeśli w środy, czwartki i piątki głaszczemy psią trampolinę a w soboty, poniedziałki i niedziele sowicie wykrzykujemy w stronę psa barwne epitety, to powinniśmy mieć pretensję tylko i wyłącznie do siebie. 
Niezbędnym elementem wychowawczym jest także nagroda.(czyli tzw. "marchewka") Za każde pozytywne zachowanie, które nas zadowala, dajemy psu bodziec (w postaci nagrody) który motywuje go do dalszych, pozytywnych odruchów i jednocześnie upewnia go w przekonaniu, że robi coś dobrze i to "dobrze" jest opłacalne.
To, czy stosujemy karę (czyli "kijek") zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Najważniejsze o czym należy pamiętać to bezwzględny zakaz używania przemocy wobec psa, nawet wtedy, gdy zeżarł kanapę za trzy tysiące :))

Jeśli sposób wychowania wychowanka zależy od wychowawcy, to przed trafieniem pupila pod nasz dach, powinniśmy zastanowić się, jakich zachowań od niego oczekujemy. Co ważne, gdy mieszkamy z większą ilością domowników, koniecznie musimy zapoznać ich wszystkich z wytycznymi co do prawidłowego kształtowania zachowań psa. 
Jeśli zatem sposób wychowania zależy od samego wychowawcy i norm jakimi się on kieruje, to nie ma żadnych ogólnie przyjętych wytycznych, w jaki sposób powinien zachowywać się dobrze lub źle wychowany pies. 
Dla jednych osób szczytem wychowania będzie nie ciągnięcie na smyczy, przychodzenie na zawołanie i nie szczekanie w domu, dla innych cuda na kiju i latający pies na sygnał właściciela to i tak będzie za mało.

Jak zatem powinien zachowywać się nasz pupil po skutecznej "terapii wychowawczej?"
Tak, abyśmy my byli ze sposobu jego zachowania zadowoleni i aby jego złe nawyki nie przeszkadzały żadnej ze stron w codziennym życiu.
(Oczywiście, "tak abyśmy my byli ze sposobu jego zachowania zadowoleni" nie odnosi się do nadgorliwych rodziców, dla których każde postępy zwierzaka będą "zbyt małe" i "niewystarczające")

No dobrze. To czy pies jest dobrze wychowany czy źle - zależy od nas. Dlaczego zatem powstało tyle książek, tematów na psich forach i artykułów w gazetach o tym jak dobrze wychować psa? Dlaczego przechodząc chodnikiem obok obcego burka mówimy "ale grzeczny piesek?"
Moim zdaniem kwintesencją wychowania jest moment, w którym ufamy naszemu pupilowi w każdej sytuacji. Niezależnie od bodźca, który wysyła świat, jesteśmy pewni że nasz zwierzak nie zareaguje w nieodpowiedni sposób.  Chyba dla każdego pospolitego człowieka w definicji "grzeczny piesek" kryje się taki pies, który nie zagraża ani nie utrudnia życia ludziom i innym zwierzętom.


Przejdźmy teraz do sztuczek. Zawsze  miło jest się pozachwycać ukrytymi talentami - niezależnie czy są to zdolności psiego, czy naszego gatunku. Lubimy cieszyć oko pięknymi rysunkami, doskonałym tańcem, świetną grą aktorską i... śmiesznymi trikami naszych zwierzaków.
Większość ludzi, gdy widzi w parku sztuczkującego psa, myśli sobie "woah, ale grzeczny zwierzak!"
Czy rzeczywiście każdy pies potrafiący kilkadziesiąt wyuczonych zachowań, jest mistrzem posłuszeństwa?
- Oczywiście że nie. Sztuczkowanie (choć jest pomocne) nie idzie w parze z nauką dobrych manier. (Swoją drogą, pięknie by było, gdyby Niko z każdą pojętą sztuczką zapominał jak się jazgocze na gości...)
Sesje psich umiejętności trwają kilka minut. Jest to mały przedział czasu z codziennego życia psa. W tym czasie (najczęściej) główną motywacją w wykonywaniu poleceń jest nagroda (smaczki, zabawka...)
Co gdy marchewka znika a dzwonek kończący trening rozbrzmiewa w psich uszach? Nierzadko właśnie wtedy "psi geniusz" zaczyna żyć po psiemu! Nie ma nagrody, nikt nie patrzy - można gonić za rowerami, rzucać się na przechodzące osoby, atakować inne psy i doszczętnie demolować mieszkanie.
To że pies pojął różne sztuczki, nie znaczy że jest profesorem psiego wychowania. Mało tego! Wykonywanie trików przez psa, nie świadczy o tym że ma on doskonałą więź z właścicielem. (Nie umiesz tego? bęc w łeb! skoczyłeś na nogę zamiast na brzuch? pac w ogon. Nie ma zabawki - nie ma psa...)
Oczywiście, trochę tutaj kategoryzuję, ale takie przypadki (o dziwo) wcale nie są rzadkością.

Skoro nauka sztuczek, to nie to samo co wychowanie, to po co się za to zabierać?
Wbrew pozorom, takie "bezcelowe męczenie psa" jak to niektórzy określają, jest niezwykle ważne. Dlaczego? Otóż dlatego, że dzięki regularnym treningom (opartym na współpracy i nagrodach) w niesamowity sposób możemy pogłębić naszą więź z psem. Mało tego! Wspólne sztuczkowanie może ułatwić nam rozwiązanie wielu kłopotów wychowawczych. Po kilku godzinach, dniach, tygodniach, miesiącach, latach, pies pojmie że właściciel jest najbardziej atrakcyjną istotą na tej ziemi, że to jemu należy się uwaga i największe zaufanie. Czworołap zauważy że skupianie się w rozproszeniach jest bardzo fajne i że w ogóle ten dwunożny czasami robi coś fajnego!

Poza tym nauka trików rozbudza w psie kreatywność, porusza urządzenie zwane mózgiem, pozwala się lepiej koncentrować, poprawia relacje ludzko - psią, wzmacnia kondycję, pomaga rozwiązywać różne problemy. Wbrew pozorom, niektóre sztuczki są przydatne w życiu codziennym i fajnie jest, gdy pies zakoduje sobie dane zachowania w dekielku - ot tak, dla wygody właściciela!

Podsumowując. Wychowany pies to nie to samo co pies znający multum trików. Należy jednak pamiętać że oprócz nauczenia psa podstawowych zachowań, warto jest także sięgnąć po głębszą wiedzę i rozbudzić kreatywność w sobie i swoim pupilu. Lista, która przedstawia zalety pozytywnego sztuczkowania jest tak długa że  końca nie widać. Warto jest na początek spróbować nauczyć psa choć jednej z nich, nie zapominając o najważniejszym, czyli miłej zabawie i mądrym wychowaniu.


Jak wygląda Wasza definicja dobrze wychowanego psa i jakie sztuczki zna Wasz pupil?
Pozdrawiam: Klaudia N&N







14 komentarzy:

  1. Bardzo mądry wpis! :)
    Ja jestem tu 1 raz i raczej już zostane ! :* a po za tym ide czytać inne posty 😊

    http://skundlowani.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję i zapraszam do rozgoszczenia się w Psiolubnych progach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dało mi to coś do myślenia. Obecnie na polu jest ciepło a dzięki promieniom słonecznym posiadam 100 razy więcej energii niż wcześniej. No to tak, my musimy nadrobić zaległości (chodzenie na luźnej smyczy, spacery z psami, praca w rozproszeniach, wykonywanie komend WSZĘDZIE...) no trochę tego jest ale może w 5 lat się wyrobimy

    Pozdrawiamy
    http://bialykrukk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykonywanie poleceń wszędzie to trudna sprawa i nawet mimo starań psa i przewodnika nie zawsze uda się to opanować do perfekcji.
      Dacie radę! Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Fajnie napisane :) Sara zna komendę siad, leżeć, łapa jedna druga, hop, głos, poproś (podaje łapkę) i piątka :) Same podstawy w sumie :D Super to zdjęcie z piłką na pyszczku :)

    ---------------------
    swiatsary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od podstaw się zaczyna, potem można iść dalej.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Jedno często nie wadzi drugiemu, jednak faktycznie, najpierw dobrze jest wychować psa, a potem sztuczkować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodziło mi o to że "jedno wadzi drugiemu" moim daniem wręcz przeciwnie! Miałam na myśli to, że najlepiej jest kłaść nacisk na wychowanie psa a potem na naukę sztuczek.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Hah , święta racja . Ja osobiście uważam , że nie każdy pies jest "do końca" grzeczny . Przykładowy Burek do pani Kasi ładnie da się pogłaskać , a do pana Jurka już nie . Więc to chyba też zależy od widzimisiów psa :) Przeczytałam w poradniku pewną anegdotkę jak kiedyś karano psy ; otóż łapano za skórę u grzbietu i rzucano o ziemię :'( , to chyba światczyło o manierach ludzi ?
    Pozdrawiam :)

    kudlata-luka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem grzeczność psa nie zależy od tego, czy da się komuś pogłaskać, czy nie. Ja, jako człowiek nie życzę sobie, aby jakaś obca osoba mnie dotykała i jeśli mój pies tego nie lubi - rozumiem go.
      Potrząsanie za kark było i jest uzasadniane tym że "wilczyce dyscyplinowały w ten sposób młode"
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Zgadzam się, to tak jak u nas. Pies robi kilkanaście sztuczek, ale w niektórych miejscach zachować się nie umie. Trzeba nadrabiać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie rozumiałam, jak można wykonywanie sztuczek porównywać z wychowaniem, ale ludzie mają różne dziwne pomysły ;)
    Moim zdaniem dobrze wychowany pies to taki, który swoim zachowaniem spełnia oczekiwania właściciela, ale jednocześnie nie utrudnia życia innym ludziom. Bo to, że właściciel akceptuje skakanie po sobie i mu to nie przeszkadza, nie znaczy, że ktoś inny myśli podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze, gdy sztuczkuję z psami w miejscach publicznych (rzadko, ale jednak) słyszę tylko "jaaaakie grzecznie pieski!!!" Nigdy nikt nie powiedział, że potrafią po prostu jakieś tam triki, zawsze wychodzi na to że są niesamowicie grzeczne :p

      Usuń