PRESJA INTERNETU I HEJT - JAK SOBIE Z TYM RADZIĆ?


Od jakiegoś czasu przyglądam się wprost niesamowitemu zjawisku.

Psi fanatycy, a jednocześnie użytkownicy Internetu, podzielili się na dwa obozy. Pierwsza grupa uczy swoje zwierzaki najrozmaitszych trików. Gdy psiaki opanują je do perfekcji, są nagrywane "w akcji" i materiał z sztuczkującymi futrami zostaje umieszczony w sieci..
Pozostali, po obejrzeniu takiej oto produkcji, popadają ze skrajności w skrajność. W pierwszej chwili są zachwyceni i zauroczeni zdolnymi zwierzakami. Potem jednak za wszelką cenę chcą nauczyć tego samego swojego pupila. Najlepiej sto pięćdziesiąt sztuczek w jeden dzień.

Efekt?

Właściciel rwie sobie włosy z głowy, popada w depresję, załamanie nerwowe, nerwicę, krzyczy na swojego zwierzaka, natomiast psiak traci całą pewność siebie, nie wie co robi źle, nie chce się dalej uczyć, a co najgorsze - boi się swojego właściciela.

Niestety, choroba ta rozprzestrzenia się w coraz szybszym tempie.

Zastanów się, czy i Ty nie zostałeś nią zarażony...



Presja Internetu - jak sobie z tym radzić

Wszystko zaczęło się z chwilą nastania mediów społecznościowych. Na e-stronie każda osoba lubująca się w danej dziedzinie, może dzielić się osiągnięciami i sukcesami z innymi użytkownikami.
 Nie ma w tym nic złego i dziwnego, do momentu w którym umiemy odróżnić pracę z psem i przy okazji dzielenie się sukcesami na forum, od trenowania za wszelką cenę, tylko po to, aby mieć się czym pochwalić.
Wiele właścicieli  nie ma świadomości, ile trudu i pracy trzeba włożyć w wychowanie zwierzaka. Biorąc pod uwagę średnią długość życia psa, mogę śmiało stwierdzić, że przez całe ten czas uczymy się wspólnego Psio - Ludzkiego języka.

Ludzie, którzy nigdy nie mieli okazji współpracować ze swoim psem, po przeczytaniu postu, obejrzeniu zdjęć, czy filmików są zachwyceni umiejętnościami innych czworonogów. Nie zdają sobie sprawy ile czasu, chęci i pracy musiał włożyć w naukę człowiek i pies, aby dotrzeć do tego etapu. Nie był z pewnością to dzień, tydzień, czy miesiąc.
Pies, który uczy się tak wielu rzeczy, musi okazywać chęć do pracy, odpowiednią motywację oraz poczucie głębokiej więzi z właścicielem. Ten ostatni punkt jest najważniejszy, więc jeśli od początku pobytu psa w naszym domu, nie kwapiliśmy się do podjęcia choćby najmniejszej współpracy ... nie oczekujmy cudów.

Jako że ja sama pracuję i trenuję (amatorsko) z  N&N, mogę potwierdzić, że od zachęcenia psa do ćwiczeń i zbudowania jakiejkolwiek relacji, do wykonywania ich prawie idealnie (z zaangażowaniem, błyskiem w oku i chęcią do pracy), jest długa, kręta, wyboista (a czasem niemożliwa) droga...

Z każdym psem da się pracować, ale nie każdy będzie w stanie wykonywać polecenia efektownie.
Nie jest to wina psa, właściciela, ani nikogo innego. Psy, tak jak ludzie, mają różne predyspozycje i upodobania. Jedne lubią szaleć, inne uczyć się sztuczek, a kolejne - bawić się zabawkami i biegać za dyskami.
 Psa, który nie interesuje się aportowaniem,  nie nauczymy perfekcyjnie łapać frisbee. Tego nie da rady przeskoczyć, jedynym wyjściem jest zajęcie się tym co nasz pies uwielbia.


Często przeglądając Psiolubne strony, napotykam się na psy wykonujące różne triki i zadania. Zastanawiam się potem, ile ludzi po natknięciu się na ten kawałek internetu, próbuje na siłę zrobić ze swojego kanapowego pupila geniusza? Oczywiście, takie motywatory to bardzo przydatny dopływ energii, ale tylko dla osób, które mają świadomość jak pracować z psem i w jaki sposób rozpocząć wspólną przygodę z trenowaniem. Nie mogę znieść myśli, że właściciele kierujący się zazdrością są  gotowi zniszczyć swoją relację z pupilem, tylko po to, aby później móc zaimponować "zdolnym zwierzakiem" przed znajomymi, czy w sieci.


Jeśli myślisz, Drogi Czytelniku, że chcę Cię zniechęcić do pracy z Psem, odpowiadam Nie!
Pracuj, tylko rozsądnie. Ciesz się z małych kroczków, najmniejszych sukcesów i drobniutkich postępów. Pamiętaj, że twój psiak robi to dla Ciebie, bo cię kocha! Nie wymagaj cudów, bo nigdy nie będziesz zadowolony z efektu pracy Twojego zwierzaka.
 I najważniejsze. Raz na zawsze zapomnij o internetowym Psim - geniuszu.
Ty geniusza masz w domu, wystarczy tylko nad nim popracować!

 "Nie sztuką jest zmusić psa do wykonania jakiejś czynności, sztuką jest znaleźć takie zadanie, które spowoduje uśmiech na jego pysku i radosne merdanie ogona…"

4 komentarze:

  1. Jak też nieraz jak pooglądam jakieś filmiki, to potem chciałabym nauczyć czegoś swojego psa, ale Kato na szczęście szybko wybija mi ten pomysł z głowy :D
    Pozdrawiamy
    M&K

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko należy robić powoli, małymi kroczkami. Dacie radę, tylko musisz uzbroić się w cierpliwość :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, ja również zauważyłam takie zjawisko. Lubię czytać i oglądać psie życie, sztuczki, kupione produkty, ale nie podoba mi się to, że coraz więcej osób próbuje doścignąć blogera i na siłę nauczyć tego samego/kupić to samo swojemu pupilowi. Czy taki jest sens blogowania? Żeby przypodobać się innym, nie zważając na uczucia głównego bohatera, w tym wypadku psiaka, który męczy się próbując sprostać oczekiwaniom właściciela? Mam nadzieję, że zmieni się podejście i coraz mniej osób będzie starało się nauczyć sztuczki na teraz, na zaraz. Wszystko rządzi się swoimi prawami, każdy pies jest inny i potrzebuje innej skali podczas nauki…
    Pozdrawiamy ciepło, ściskamy i zapraszamy na nowy post na http://czarnekudelki.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taka głupota i chęć zaspokojenia własnych potrzeb i zbyt wysokich ambicji jest nie do pojęcia. Mam nadzieję że ludzie zaczną patrzeć na swojego pupila a nie na to co posiada autor popularnego bloga.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń